Tak to jest jak zaczyna się nowy etap w swoim życiu.. Pewnie każda z Was przeżyła w przeciągu tygodnia przewrót o 180', nie wiem po co zaczynam pisać bloga może własna chęć podzielenia się z kimś innym jak to jest tutaj.. nastolatce za granicą.
Nazywam się Agnieszka i przyleciałam do Aberdeen w Szkocji już ponad miesiąc temu wraz z moim chłopakiem (Kacprem). Zdecydowaliśmy się w przeciągu niecałych dwóch tygodni. Szaleństwo, ciekawość, chęć przygody to na pewno te czynniki skłoniły mnie do wjazdu.
Wyobraźcie sobie jak zareagowali rodzice.. nie ma to jak powiedzieć rodzicom po zakończeniu liceum w wieku 20lat: MAMO, TATO WYLATUJĘ W PONIEDZIAŁEK. Załamanie jakie przeżyli do dzisiaj mnie męczy, jednakże i oni powoli się przyzwyczajają. Zostawienie rodziny, mojego psa, przyjaciół, miasta, w którym przeżyło się całe życie to chyba najboleśniejsza część, o której każdy kto opuścił kraj wie.
Zacznijmy, że już teraz (w przeciągu dwóch tygodni) udało się zamieszkać w najpiękniejszym domu jaki kiedykolwiek widziałam z widokiem na całe miasto. Marzenia się spełniają.. Znajomości jakie udało mi się zebrać przez Kacpra pomogły nam znaleźć coś tak niesamowitego po dość niskiej cenie. Pomogli znaleźć nam prace coś na początek.. Ruszyliśmy. Pracuję na sprzątaniu biurowców, Kacper w rzeźni.. I patrzcie o to stać mnie na dom, wyżywienie, ciuchy i inne pierdółki. Dla mnie niesamowite. Czemu? Po raz pierwszy mieszkam bez rodziców i daję sobie radę. To jest coś. Chociaż nie powiem jak przyszedł pierwszy rachunek czy chociaż trzeba było zrobić coś w domu poczułam się w dość nietypowej dla mnie sytuacji;)
Lecę zrobić obiad i szykować się do pracy. Więc kończę i mam nadzieję, że przyjdzie mi do głowy co by Wam tu napisać. Jak się mieszka nastolatce z chłopakami w nowym miejscu, na nowym etapie.
Cheers ;)

